|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Lekarzach"
| Część 4 |
[1]
[2] [3]
[4]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Pijakach, o Polaku, Niemcu i Rusku, o Sekretarkach, o Szkotach, o Zajączki, Niedźwiedziu, o
Zwierzętach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Psychoanalityk wraca nocą przez most. Nagle
widzi człowieka stojącego na poręczy i szykującego się do
skoczenia w nurt rzeki celem popełnienia samobójstwa. Krzyczy
więc:
- Stop! Niech Pan tego nie robi - porozmawiajmy!
Mężczyźni siadają więc na przęśle mostu i długo
rozmawiają.
Po godzinie obaj wstają z miejsca, wchodzą na poręcz i rzucają
się w dół...
- Jaka jest podstawowa i jedyna zasada przy leczeniu
schizofrenika?
- Nie wkurwiać...
- Jaka jest różnica między psychologiem a psychoanalitykiem?
- Taka sama jak między astronomem a astrologiem.
Pewien człowiek cierpiał strasznie każdej nocy - śniło mu
się że goni go straszliwy smok. Z kwitkiem odsyłali go
najlepsi psychoanalitycy, aż wreszcie trafił na takiego który
obiecał podjąć się tego ale:
- Pana choroba jest straszna. Mogę się podjąć jej wyleczenia
ale potrwa to rok, będzie kosztowało 2 tys. $ i nie mogę dać
panu 100% gwarancji wyleczenia...
Chory odpowiedział:
- 2 tys. $ ???! Wracam do domu - spróbuję się z tym smokiem
zaprzyjaźnić...
Pewien znany dziennikarz dostał niebywałą szansę - zrobienia
wywiadu z Matką Boską. Przeżył szok już przy pierwszym
pytaniu...
Dziennikarz: "Na pewno jest Pani bardzo dumna z
syna..."
Maryja: "No... tak naprawdę, to... razem z jego ojcem
zawsze mieliśmy nadzieję że zostanie lekarzem..."
- Co potrafi zrobić mechanik z uprawnieniami ginekologa????
- Naprawić silnik przez rurę wydechową...
- Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w
wannie?
- Wrzucić pranie i proszek
Psychiatra zadaje pacjentowi pytania:
- Ile nóg ma pies?
- Cztery.
- A ile ma uszu?
- Dwoje!
- A oczu?
- Przepraszam, panie doktorze, czy pan nigdy nie widział psa?
W szpitalu dla psychicznie chorych lekarz robiący
obchód spostrzega jednego z pacjentów z wędką zanurzoną w
balii.
- No i co - pyta - dużo pan już rybek złowił?
- Zwariował pan, panie doktorze, w balii?
- Szanowny panie, pańska dolegliwość będzie
bardzo trudna w leczeniu - powiada medyk - Szkoda, że nie zgłosił
się pan do mnie przed dwudziestoma laty.
- Nie pamięta mnie pan, panie doktorze, ale byłem u pana przed
dwudziestoma laty.
- Niemożliwe!
- Obaj jeszcze byliśmy w wojsku. Powiedział mi pan wtedy:
"Zmiatajcie wy symulancie, bo to się źle dla was skończy!".
- Mówiłem o smutnym końcu, wiec jak pan pamięta, nie lekceważyłem
choroby...
- Panie doktorze, każdej nocy śnią mi się
nagie dziewczęta, jak wbiegają i wybiegają z pokoju...
- I chce pan, żeby ten sen się nie pojawiał?
- Nie, tylko chciałem spytać, co zrobić, żeby one tak nie
trzaskały drzwiami...
- W poczekalni oczekuje pacjent, który
twierdzi, ze odwiedził już wszystkich lekarzy w mieście -
informuje siostra.
- A na co on się uskarża?
- Na tych lekarzy!
- Pani Nowakowa - mówi ginekolog do swojej
pacjentki - mam dla pani dobrą wiadomość.
- Ja nie nazywam się Nowakowa tylko Nowakówna.
- W takim razie mam dla pani złą wiadomość.
Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna z
żoną, skarżąc się na jej apatie. Lekarz porozmawiał z
pacjentką, potem ją objął, pogłaskał i kilka razy pocałował.
Wreszcie zwraca się do obecnego przy tej scenie męża:
- Oto zabiegi, które są potrzebne pańskiej żonie. Powinny być
stosowane przynajmniej co drugi dzień. No, powiedzmy we wtorki,
czwartki i soboty.
- Dobrze, we wtorki i czwartki mogę żonę do pana przyprowadzać,
ale sobota wykluczona - gram z kolegami w karty!
Przychodzi gość do lekarza:
- Panie doktorze, ugryzł mnie pies.
- A był wściekły?
- No, zadowolony to on nie był.
Do lekarza psychiatry przychodzi facetka i mówi:
- Panie doktorze, z moim mężem dzieje się coś dziwnego. Jak
wypije kawę, wpada w szał i zjada całą filiżankę. Zostawia
tylko uszko.
- A to faktycznie dziwne. Uszko jest przecież najlepsze...
- Panie doktorze, pięć lat temu poradził mi
pan znakomity sposób na reumatyzm - unikać wilgoci. Jestem
wyleczony!!!
- Znakomicie! A co panu teraz dolega?
- Nic. Chciałbym zapytać, czy mogę się już wykąpać?...
Dwaj znajomi spotykają się na ulicy.
- Cześć, skąd idziesz?
- Od dentysty.
- Ile ci wyrwali?
- Pół miliona.
Dentysta do pacjenta:
- A teraz lojalnie uprzedzam pana, ze będzie bolało. Proszę
mocno zacisnąć zęby i szeroko otworzyć usta...
Przychodzi gościu do lekarza:
- Panie doktorze, jestem impotentem.
Lekarz na to:
- A skąd Pan to wie?
- Ojciec był impotentem, dziadek, pradziadek... no to i ja na
pewno jestem impotentem.
- To skądżeś się Pan wziął?
- Spod Rzeszowa.
Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym
bobasem na rękach do szczęśliwego ojca. Już ma mu przekazać
bobaska, gdy nagle spuszcza niemowlaka na podłogę. Podnosząc
zawadził jego główka o parapet, a następnie huknął nóżką
o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz:
- Żaaartowaaałem, dziecko zmarło przy porodzie!
- Panie doktorze, zupełnie nie trawię.
- Jak to?
- No tak, zjem chleb, sr*.* chlebem, zjem jajecznicę, sr*.*
jajecznicą...
- A czym byś pan chciał sr*.*?
- No, jak wszyscy, g*.*.
- To jedz pan g*.*! Następny proszę!
Stary doświadczony lekarz pyta się swojego młodego,
dopiero rozpoczynającego karierę kolegi, jak mu idzie
praktyka.
- Jakoś nieszczególnie. Wczoraj odbierałem pierwszy poród.
Matka i dziecko umarli, a w dodatku z ręki wyśliznęły mi się
szczypce, uderzyły w głowę i zabiły ojca...
- To rzeczywiście nieszczególny przypadek. Proszę to jest
adres, proszę iść odebrać tam poród i wieczorem poinformować
mnie o wyniku.
Wieczorem młody medyk dzwoni do profesora:
- No i jak panu poszło? - pyta się profesor.
- Zdecydowanie lepiej. Ojciec żyje.
Przed operacją.....
- Panie ordynatorze, czy będzie mnie pan osobiście operował???
- Tak, lubię przynajmniej raz na rok sprawdzić, czy jeszcze coś
pamiętam....
Profesor do początkującego lekarza:
- Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc,
dlaczego jest pan zdenerwowany?
- Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło....
Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oświadcza:
- Mój panie, skoro zjadł pan dwa talerze zupy pomidorowej, pół
gęsi z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa
sznycle, trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami
tortu, to nic dziwnego, że pan później nie miał apetytu.
- Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem też nie miałem
apetytu...
- Panie doktorze! Czy taka operacja jest
niebezpieczna?
- O tak! Na pięć udaje się tylko jedna.
- Ojej!
- Niech się pan nie boi. Czterej pańscy poprzednicy są już w
grobie.
Lekarz do lekarza:
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on
zdrowieje.
Kolega:
- Tak... czasem medycyna jest bezsilna.
- Mam świetnego pacjenta, cierpi na
rozdwojenie jaźni...
- I cóż w tym świetnego? Banalny przypadek!
- "Obydwaj" mi płacą!
Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją:
- Dziś usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniądze.
Maź wybrał się z żoną do dentysty. W
gabinecie pyta:
- A ile pan doktor bierze za usunięcie zęba?
- Ze znieczuleniem, czy bez?
- Bez!
-
- I co pan na to? - Bez znieczulenia poproszę! - Gratuluję
jest pan bardzo dzielny!
A mężczyzna zwraca się do żony:
- No kochanie, siadaj na fotelu!
Facet skarży się lekarzowi:
- Panie doktorze, jak tylko zaczynam pracę, to zaraz zasypiam.
- A gdzie pan pracuje?
- W punkcie skupu.
- A co pan tam robi?
- Liczę barany.
Pacjent wchodzi do skórnego, zdejmuje spodnie
i pokazuje przyrodzenie w fatalnym stanie.
Lekarz:
- Niestety to syfilis i nic nie da się tu zrobić. Trzeba
amputować. Ale mamy bardzo nowoczesne protezy.
Pacjent wybiera najtańszą - drewnianą.
Po przeszczepie wizyta kontrolna. Lekarz ogląda protezę i mówi:
- Oj nie ma pan szczęścia, jak nie syfilis to korniki...
|